Podróż jako rytuał przejścia
26-letni Władysław głęboko przeżył fakt, że nie dostał się na paryską politechnikę. Do egzaminów podchodził czterokrotnie i choć w końcu je zdał, nie przyjęto go w poczet studentów. „Skwaszony, znudzony, stetryczały swoim niepowodzeniem”, jak pisała jego matka, skorzystał z okazji wyjazdu na antypody. W kwietniu 1879 r. otrzymał propozycję uczestnictwa w wyprawie do Australii, aby zorganizować francuską ekspozycję podczas Wystawy Powszechnej. Wypłynął 15 maja jako delegat Ministerstwa Spraw Zagranicznych Francji.
Wszystko dobrze zważywszy, doszedłem do przekonania, żem powinien z nasuwającej się sposobności korzystać. Muszę się przyznać, że mi strasznie twardo było wyjeżdżać. Ale przekonany jestem, że dobrze dla mnie wypadło. Zniszczony byłem, do niczego. Nieznośnie mi było między ludźmi. Widok znajomego każdego, nawet najżyczliwszego, był mi niewypowiedzianie wstrętny. Odwagę wszelką, ochotę do czegokolwiek straciłem. Stałem się drugim i sobie nieznośnym. Trafiła się sposobność uczciwa zerwania z wszystkim, opuszczenia Europy na pewien czas, a nie bez pożytecznego celu, skorzystałem z niej i rad jestem, żem skorzystał.
List W. Zamoyskiego do J. Działyńskiego z 12 października 1879 r.
W Australii spędził 15 miesięcy, podczas których przygotowywał wystawy w Sydney, a później w Melbourne oraz odbywał liczne podróże po terytoriach Victoria, New South Wales oraz Queensland. Zwiedził także Tasmanię i Nową Kaledonię. Drogę powrotną – przez Nową Zelandię, Wyspy Tonga, Samoa, Hawaje i Stany Zjednoczone Ameryki, które przejechał wszerz od San Francisco do Nowego Jorku – zakończył w sierpniu 1881 r., opływając świat dookoła.
Zamoyski nawiązywał kontakty z towarzystwami naukowymi, spotykał się z ważnymi osobami, emigrantami z Polski oraz podróżnikami. Odwiedzał kopalnie, gromadził próbki minerałów i rud metali, fascynował się transportem – zwłaszcza kolejnictwem. Zdobywał informacje na temat szkolnictwa w Australii, bywał w osadach aborygeńskich i brał udział w badaniach antropologicznych. Polował na egzotyczne zwierzęta oraz zbierał osobliwości przyrodnicze. Nie robił tego wyłącznie dla przyjemności, ale z nadzieją wykorzystania zdobytej wiedzy i umiejętności praktycznych w przyszłości. Dostrzegał podobieństwa między Australią jako „nowym krajem” i jej „młodym, tworzącym się narodem” a Polską, w niepodległość której wierzył. Doświadczenia z podróży pomogły mu podejmować mądre inicjatywy
rozwojowe w Zakopanem.
W Australii i USA hrabia przyjął rolę nieformalnego ambasadora Polski. Pozyskiwał informacje o mieszkających tam rodakach i działaczach polonijnych. Szukał ich, odwiedzał, dostarczał wiadomości z kraju, realizował prośby o przesłanie pamiątek, użyczał polskich książek i podtrzymywał na duchu.
Podróż dookoła świata była dla Władysława swoistą szkołą życia. Rozpoczął ją niedoświadczony, zrezygnowany młodzieniec, a ukończył świadomy mężczyzna, który wiedział już, co chce robić w życiu. Miał misję i plan.
Tu kraj nowy, młody tworzący się nowy naród, niejedno tu ciekawe, z niejednego może kiedyś będzie można skorzystać. […] Mam nadzieję, że kiedyś Wujaszek zobaczysz, żem z czasu skorzystał w sposób użyteczny, że za powrotem do kraju lepiej będę mógł służyć, niżbym był mógł przedtem.
List W. Zamoyskiego do J. Działyńskiego z 12 października 1879 r.
