Morskie Oko to dziś jedno z najpiękniejszych i najpopularniejszych miejsc w Tatrach Wysokich, nie inaczej było na przełomie XIX i XX w. – właśnie tam inspiracji szukali ówcześni artyści, kuracjusze zaś odnajdowali ciszę i ukojenie. Trudno uwierzyć, ale niewiele brakowało, by miejsce to znalazło się poza terytorium Polski. Dolina Rybiego Potoku stanowiła teren sporu o przebieg granicy państwowej między Galicją a Węgrami. Konflikt ten zaostrzył się w 1879 r., kiedy właścicielem jednego z pobliskich majątków został pruski książę Christian Hohenlohe-Öhringen.

Przedstawiciele Władysława Zamoyskiego wraz z miejscową ludnością zapobiegali trwałemu użytkowaniu spornego obszaru przez sąsiadów, a wnoszenie kolejnych pozwów wymusiło konieczność ustalenia przebiegu granicy. W staraniach o pomyślne rozstrzygnięcie konfliktu znaczącą rolę odgrywali także społecznicy, zwłaszcza ci zrzeszeni w Towarzystwie Tatrzańskim, które od lat zabiegało o sprawę, a potem ściśle współpracowało z hrabią.

W 1893 r. kwestię Morskiego Oka przedłożono cesarzowi Franciszkowi Józefowi, który zdecydował, że spór rozstrzygnie międzynarodowy sąd rozjemczy. Polacy przeprowadzili skrupulatne kwerendy, gromadząc dowody świadczące o historycznej przynależności tego terenu do dawnej Rzeczpospolitej. Kluczową rolę w tym zakresie odegrał wybitny historyk prawa profesor Oswald Balzer – późniejszy obrońca.
Trybunał w Grazu 13 września 1902 r. przyznał niemal cały sporny obszar Galicji. Wywołało to powszechny entuzjazm, o czym świadczą reakcje prasy oraz liczne listy gratulacyjne kierowane do Zamoyskiego i Balzera. Wieloletni konflikt zakończył się zwycięstwem dzięki niezwykłej determinacji hrabiego, który potrafił zintegrować i zmotywować do systematycznej pracy ludzi reprezentujących różnorodne środowiska. Decyzja sądu okazała się trwała i przebieg aktualnej granicy w Tatrach Wysokich jest z nią zgodny.